Benzylhemiformal czy olej z awokado? Propylparaben czy organiczne masło shea? Każda kobieta decyduje o tym, co znajdzie się na jej twarzy. Jeśli chcesz mieć piękną skórę, to musisz być świadoma tego, czym są dziwne nazwy w składzie Twoich kosmetyków. Albo po prostu zacznij robić je sama, tak jak Lena i Jovita, autorki książki „Kosmetyki Naturalne DIY” (zrób to sama). 



Kilka dni temu, na dnie szuflady znalazłam krem do twarzy, którego używałam w 2016 roku. Z ciekawości sprawdziłam termin przydatności. Listopad 2019. Ok, czyli ten krem jest ważny prawie cztery lata? Szok. Wtedy pomyślałam, że przecież żaden z moich kosmetyków, które teraz sama sobie przyrządzam, nie nadaje się do użycia już po miesiącu. Co zawiera krem, który wytrzyma 16 (a może i więcej) razy dłużej bez zmiany zapachu, konsystencji i koloru? W jego składzie znalazłam odpowiedź.


Organizacje, które zajmują się monitorowaniem zdrowia środowiskowego stale ostrzegają przed słabo regulowanym rynkiem kosmetycznym na świecie. To, co powinien i czego nie może zawierać naturalny kosmetyk nie zostało do końca zdefiniowane. W Polsce i całej Unii Europejskiej wciąż nie ma koniecznych uregulowań prawnych, które określałyby skład eko czy bio kosmetyków. Wychodzi na to, że praktycznie każdy koncern kosmetyczny może dodać na opakowaniu słowo „naturalne”. A trzeba przyznać, że takie słowa działają na kupujących jak magnes.


Mamy więc dwa wyjścia: dokładnie analizować skład kosmetyków i eliminować te z podejrzanymi substancjami, lub samodzielnie przygotować krem czy pastę do zębów. Ja stawiam na opcję numer 2. Niedawno wyrzuciłam wszystkie syntetyczne kosmetyki i zaczęłam kręcić własne kremy. Moją inspiracją były dziewczyny z Litwy – Lena i Jovita.



Lena i Jovita to autorki książki „Kosmetyki naturalne DIY”, ale również założycielki firmy “Uoga Uoga” z “najczystszymi” kosmetykami w Europie. Litewskie “Uoga” po polsku oznacza “Jagoda” i jak mówią dziewczyny – świeżość i naturalność leśnych owoców to kwintesencja ich kremów, peelingów, balsamów i reszty produktów.



“Uoga Uoga” każdego tygodnia ręcznie produkuje kosmetyki i wysyła do sklepów stacjonarnych. Dzięki temu zawsze są świeże i wolne od konserwantów. Do sprzedaży odrazu trafia krem, który dosłownie kilka chwil wcześniej został wyprodukowany. Dokładnie takie same kosmetyki możesz własnymi rękami wyprodukować w swoim domu. Jak? Lena i Jovita nauczą Cię tego, a nawet podpowiedzą, które produkty polubią się z twoim typem cery. A wszystko to znajdziesz w książce „Kosmetyki Naturalne DIY”. 


W pierwszych rozdziałach książki dziewczyny opisały właściwości i działanie:

  • 4 glinek
  • 25 olejów roślinnych i maseł
  • 12 olejków eterycznych i absolutów
  • 12 ziół
  • 5 owoców
  • i podpowiedziały, które akcesoria przydadzą się do produkcji kosmetyków w domu

A to tylko rozgrzewka. Po wkroczeniu do drugiej części książki można oszaleć z zachwytu. Jest tutaj aż 100 przepisów na kremy, toniki, balsamy do ust, sole i kule do kąpieli, szampony, odżywki, płukanki i maski do włosów. Różne smaki, zapachy, kształty i kolory. Oglądanie tych przepisów uzależnia i chce się je wszystkie zrobić. 


Każdy kosmetyk ma swój opis, skład, oraz dokładny sposób przygotowania. Dziewczyny podają również szacowany czas wykonania, okres trwałości i sposób użycia produktów. Zamieszczone obok zdjęcia gotowych kosmetyków maksymalnie podkręcają chęć do ich samodzielnego wykonania.



Receptury są odpowiednio dopasowane do wszystkich typów włosów i skóry, więc każda dziewczyna na pewno znajdzie coś dla siebie. Autorki pomyślały również o najmłodszych i przygotowały 6 dedykowanych kosmetyków dla maluchów. Składniki są delikatne i w przeciwieństwie do tych sklepowych nie mają nic wspólnego z olejami mineralnymi (które to są bardzo szkodliwe dla skóry, bo to przecież produkt uboczny destylacji ropy naftowej).


Piękne wydanie książki pozytywnie mnie zaskoczyło. Oglądam ją w nieskończoność i wciąż się zachwycam.  Jest to zdecydowanie mój ulubiony podręcznik z przepisami na własne kosmetyki. Za kilka dni podzielę się z Wami recepturami na kosmetyki z tej książki i opowiem, jak sprawdzają się na mojej skórze. 

 

Wydawnicstwo vivante – bardzo dziękuję za piękną książkę! 

Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo vivante

 

tekst: Joanna Postrzednik