Jak stosować olej z nasion malin? Jakie ma właściwości? Z jakimi olejami łączyć olej z pestek malin?

 


Po oleju z czarnuszki przyszedł czas na kolejnego ulubieńca – olej z nasion malin. Jest on zupełnie inny niż ten z czarnuszki, ale równie mocno mnie zaskoczył. Polubiliśmy się od pierwszego użycia i zatrzymam go w mojej kosmetyczce na dłużej. A raczej w lodówce, bo olej z nasion malin to kolejny produkt, który należy przechowywać w chłodnym miejscu. To świadczy, że jest naładowany najbardziej pożądanymi, nienasyconymi kwasami tłuszczowymi.

Na olej z nasion malin natrafiłam, gdy szukałam preparatu do bardzo suchej skóry, ale który nie zapycha porów. Zależało mi również na tym, abym mogła stosować go nie tylko na twarzy, ale również na włosach, które są bardzo przesuszone. Zobacz, jak olej z nasion malin wypadł w moich testach. 


Śledź mnie na Facebooku: 


Moja skóra

Jest bardzo wrażliwa, delikatna, jasna, wręcz przeźroczysta. Ma skłonności do przesuszania się w okolicach ust i kącikach oczu. Wciąż walczę z kilkoma bliznami po gimnazjalnym trądziku, pryszczami w okolicy lini twarz-włosy i wągrami na nosie.


TESTUJĘ:

Olej z Nasion Maliny

www.naturalne-piekno.pl

11,66 zł za 15 ml



Jak powstaje olej z nasion malin?

Jest to jeden z najdroższych olejów roślinnych. Potrzeba ogromnej ilości malin, aby otrzymać niewielką ilość oleju. Jego produkcja jest czasochłonna i kosztowna (ciężarówka malin = 18 litrów oleju). Miąższ w początkowej fazie jest suszony w temperaturze od 20 do 100 stopni C. Następnie drobne nasionka rodzaju Rubus Idaeus tłoczone są na zimno i w ten sposób uzyskiwany jest olej. Ta metoda pozyskiwania sprawia, że zachowuje w sobie mnóstwo naturalnych składników. Olej, którego używam jest w 100% naturalny, zimnotłoczony, nierafinowany.


Co zawiera?

    • potężną ilość NNKT (Niezbędnych Nienasyconych Kwasów Tłuszczowych). Jest ich aż 83%! Mnóstwo w nim kwasu linolowego (Omega-6) i alfa-linolenowego (Omega-3), które przecież stanowią główny składnik warstwy chroniącej nasz naskórek. Kwasy te nie są produkowane przez nasz organizm. Musimy uzupełniać ich poziom przez preparaty kosmetyczne i odpowiednią dietę (występują w oliwkach, oleju rzepakowym, orzechach i awokado).
    • to kopalnia witaminy E w postaci alfa-tokoferolu oraz gamma-tokoferolu, które wymiatają z organizmu nadmiar wolnych rodników. Są to bardzo silne antyoksydanty.
    • porządną dawkę witaminy A, która nadaje mu wyjątkowe właściwości pielęgnacyjne, odżywcze i regeneracyjne.
    • posiada faktor ochronny jak czysty tlenek tytanu: od 28 do 50 SPF*

*W internecie można znaleźć mnóstwo opinii, że olej z nasion malin to naturalny filtr UV (od 28 do 50 SPF). Jednak  jego faktor SPF nie jest dokładnie określony i oleju nie można traktować jako samodzielnej ochrony przed szkodliwym promieniowaniem!


 

Jak działa?

Przede wszystkim nie zapycha. Moja skóra jest bardzo podatna na powstawanie zaskórników, ale olej z nasion malin wręcz je usuwa. Ma działanie rozjaśniające i wyrównuje koloryt skóry. Działa przeciwzapalnie, dlatego z powodzeniem może być stosowany na cerę tłustą, trądzikową. Przyspiesza gojenie się ran i blizn, również tych po pryszczach. Chroni przed fotostarzeniem skóry, mocno ujędrnia i dodatkowo wygładza drobne zmarszczki (może być stosowany w okolicach oczu). Głęboko wnika w skórę, dzięki czemu odpowiednio wspiera barierę lipidową naskórka. Zwiększa jego nawilżenie i elastyczność, a dodatkowo chroni przed nadmierną utratą wody. Sprawdzi się w przypadku skóry suchej i bardzo suchej. Pobudza regenerację nabłonka i tkanki łącznej. Jest środkiem przeciwbakteryjnym i przeciwwirusowym. Na mojej skórze nie wywołał żadnych reakcji alergicznych, ani przebarwień. Może być stosowany na skórę atopową, objętą pokrzywką czy egzemą.


Jak go używać?

Testowałam olej na włosach, skórze dłoni i twarzy. W każdym przypadku zauważyłam pozytywne skutki działania. Łyżeczkę oleju wcieram  bezpośrednio we włosy i skórę głowy. Pozostawiam na kilka minut i myję włosy delikatnym szamponem. Można go stosować do włosów o każdym typie porowatości. Olej genialnie wygładza włosy, sprawia, że są lekkie i dobrze się układają. Dodatkowo chroni je przed szkodliwym promieniowaniem, co spowalnia proces blaknięcia włosów. Identycznie działa w przypadku włosów farbowanych. Spowalnia utlenianie się barwników z farb. Najbardziej lubię stosować go na skórę twarzy. Można nakładać go bezpośrednio, w stężeniu 100% lub łączyć z innymi olejami (olej z awokado, jojoba, arganowy). Dodaj kilka kropel do ulubionego kremu do twarzy, aby wzmocnić jego filtr UV. Połącz olej z balsamem do ciała, odżywką do włosów lub stosuj jako kurację na osłabione i suche paznokcie.



Jak pachnie i wygląda?

Zapach jest bardzo delikatnie ziemisty, praktycznie niewyczuwalny. Dzięki temu nie “gryzie” się  w połączeniu z innymi aromatami olejków i kremów do twarzy. Olej ma bursztynowy kolor. Z racji, że jest niefiltrowany, możne występować osad lub drobne pestki malin. Posiada lekką konsystencję, szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu na skórze.


Opakowanie i przechowywanie

Olej, który stosuję, kupiłam online w sklepie naturalne-piekno. Buteleczka jest solidna, wykonana z ciemnego szkła, które chroni kosmetyki przed szkodliwym działaniem słońca. Na etykiecie znalazłam dwa ekspresowe przepisy na intensywne serum przeciwzmarszczkowe i krem do cery tracącej jędrność. Olej ze względu na NNKT trzeba przechowywać w lodówce, bo inaczej szybko jełczeje.


Czy kupię go ponownie?

Jeśli skończę buteleczkę, to z pewnością zdecyduje się na kolejną. Olej jest bardzo wydajny i szacuję, że starcza na około około 4-6 miesięcy. Chociaż nie należy do tanich, to jednak raz na pół roku można w niego zainwestować.


Podsumowując: komu polecam ten olej?

Olej z nasion malin z powodzeniem może być stosowany do każdego typu skóry. W przypadku tłustej, olej poprawia pracę gruczołów i likwiduje zaskórniki. Wzmacnia barierę lipidową naskórka, dlatego pokochają go dziewczyny zmagające się z suchą skórą. Polecam go również kobietom, które chcą zminimalizować zmarszczki mimiczne. Olej wygładza skórę, więc po kilkutygodniowej kuracji znacząco poprawia jej stan. Jest genialny dla włosów! Polubią go właścicielki puszących się i przesuszonych włosów, ale także farbowanych. 


A czy Ty stosowałaś kiedykolwiek olej z nasion malin? Jeżeli tak, koniecznie podziel się swoim doświadczeniem w komentarzu! 


tekst: Joanna Postrzednik